wtorek, 28 kwietnia 2015

Ach, motylki już fruwają....

... dni wiosenne przybywają...


Śniadanie na trawie? Jestem za! No może jeszcze ciut za zimno na siedzenie na gołej ziemi więc zróbmy śniadanie na tarasie. Tak czy owak przyda się taca, wiosenna, pełna motyli, przecierana. Ech... szkoda tylko, że nie mam tarasu...





sobota, 25 kwietnia 2015

Serca, serduszka, serducha


Dzisiaj same nowości, po pierwsze serducha malowałam farbami kredowymi (mam ponoć te gorsze) i okazało się, że praca z nimi to czysta przyjemność! To jak będzie wyglądać malowanie tymi lepszymi? Już nie mogę się doczekać! Po drugie udało mi się znaleźć sposób na transfer, który bardzo mi odpowiada, bez użycia rozpuszczalników, medium transferowych itp. Jaki to sposób? A ten z użyciem olejku lawendowego! Naprawdę działa, i ten zapach jaki unosi się w powietrzu! Oczywiście nie od razu wszystko wyszło, pierwszy transfer troszkę się rozmazał (za dużo olejku) ale drugi wyszedł już przyzwoicie.

Rozmazane aniołki. W ratowaniu serca pomogła pasta postarzająca i papier ścierny.


Druga strona to serwetka z motywem różanym.

Na kolejne serce nakleiłam środkową warstwę serwetki i na tych bladych różach zrobiłam transfer, który wyszedł dużo lepiej. Brzegi postarzyłam pastą.


 Z tyłu, czy jak kto woli z przodu, papier ryżowy w odcieniach sepii, kto wie może to ta panna napisała ten krótki list...

Transfer przy użyciu olejku lawendowego tak przypadł mi do gustu, że już zabrałam się za ozdabianie płóciennych toreb, ale o tym następnym razem...

Udanego weekendu!


środa, 22 kwietnia 2015

Piórnik



Zafascynowana moim niedawnym zakupem, czyli wiosenną serwetką, postanowiłam ją jeszcze do czegoś wykorzystać. Poprzednio zrobiłam świeczniki z tym motywem, możecie je zobaczyć tutaj, tym razem mój wybór padł na piórnik, zwykły, drewniany, bez przegródek na długopisy. Dół pomalowałam na żółto, potem na niebiesko i przetarłam, górę okleiłam serwetką. Środek pomalowałam na biało ale żeby nie było smutno i nijako na dno nakleiłam serwetkę. Pozostało mi jeszcze nakleić motylki, które ozdobiłam pastą żelową (jeden siedzi na piórniku a drugi w środku) i mały dekor, który pomalowałam na żółto. Na koniec kilka warstw lakieru i gotowe! Tylko zdjęcia kiepskiej jakości bo robiłam je w weekend, kiedy to na niebie rządziły chmury  i światło było fatalne.







 Piórnik zgłaszam do wyzwania w DECU Style 



Przy okazji witam nowych obserwatorów i dziękuję za komentarze, które zostawiacie!



niedziela, 19 kwietnia 2015

Kolczyki



Dzisiaj drewniane kolczyki w folkowych klimatach. Kolczyków nie noszę, nie mam przekłutych uszu, ale to nie znaczy, że nie lubię ich oglądać a tym bardziej robić, te były bardzo łatwe w wykonaniu: serwetka, klej i lakier. Dużo lakieru. Miał mieć wysoki połysk ale niestety nie ma... Z lakierem zawsze mam problem, szukam dobrego, który by mi przypasował, próbuję, testuję i powiem szczerze, że jeszcze nie znalazłam tego jedynego. Podobno te na bazie rozpuszczalników są lepsze, ale ich zapach mnie nie przekonuje ;)
Ale wróćmy do kolczyków, oto i one:





Kwadratowe kolczyki (te z powyższego zdjęcia) zgłaszam do wyzwania Polski Folklor w Szufladzie.






wtorek, 14 kwietnia 2015

Czasem coś się nie udaje


Dzisiaj mały przerywnik od decoupage, tym razem coś co zrobiłam już dawno temu. Na początku tego roku bawiłam się gipsem, z którego powstały między innymi maski, jedną z nich już Wam pokazywałam, a o drugiej tylko wspomniałam. Ta druga maska nie wyszła, zostawiłam gips na dłuższą chwilę i uzyskał konsystencję miękkiego masła, upchałam go do formy ale odlew się nie udał, wyjęłam go w 2 częściach, na szczęście jedna z nich była dosyć duża i, pomimo kilku ubytków i dziurek, postanowiłam, że coś z nią zrobię. Przyszykowałam sobie farby (srebrną, czarną i metaliczną niebieską), papier ścierny i zabrałam się do pracy. Zdecydowałam, że tym razem nie "wydłubię" oczek i oto co z tego wyszło.





Czasem coś co nam nie wyszło okazuje się całkiem udaną pracą.
Też macie takie doświadczenia?





czwartek, 9 kwietnia 2015

Marzenia z dzieciństwa


I co ja poradzę na to, że tak bardzo lubię robić rzeczy w marynistycznym stylu? Może ma to związek z dzieciństwem i moim marzeniem "kim zostanę jak będę duża" ;). Kiedy koleżanki z przedszkola chciały być nauczycielkami, lekarzami, mamusiami czy pracować na poczcie (fascynacja pieczątkami) ja chciałam być... marynarzem! Niestety, a może i stety ;), moje życie potoczyło się inaczej, nie zostałam marynarzem, nawet nie lubię spędzać wakacji nad morzem, ale uwielbiam tworzyć "morskie" dekoracje. I takie mam dla Was dzisiaj! A może takie dekoracje, pełne uroku, kojarzą się z odpoczynkiem, wakacjami i relaksem i dlatego tak je lubimy...





A jak Wasze marzenia z dzieciństwa? Spełniły się?

Przy okazji dołączam się do zabawy Linkowe Party na blogu Diana Art :)



wtorek, 7 kwietnia 2015

Przyjaciele z dżungli i statek widmo


Tyle było przygotowań, tyle pięknych prac na Waszych blogach a tu już po świętach ;). I czas wrócić do codziennych zajęć i nieświątecznych prac. Przypominacie sobie moje dziecięce podkładki? Ostatnio zrobiłam kolejne dwie, tak jak poprzednio jedna dla dziewczynki, druga dla chłopca. Tym razem bez farby tablicowej, ale za to z ozdobnymi badzikami. Obie z jednej strony zabezpieczone lakierem szklącym, odpornym na gorąco i ścieranie.
Dla chłopca podkładka z żaglowcami.




Druga strona podkładki to statek widmo czyli szablon ;)


A dla dziewczynki wesołe zwierzątka w czerwonych kolorach.



Mam nadzieję, że te podkładki również przypadną do gustu dzieciakom.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Wielkanocny słoiczek


Wielkanoc. Święta i budząca się do życia przyroda- bardzo lubię ten czas, a i dekoracje cudowne! W tym roku nie będzie u mnie pisanek, nie mam do nich cierpliwości, ale zrobiłam ozdobę na stół, z małego słoiczka, trzech wydmuszek i zielonej tasiemki w białe kropeczki!





Ponieważ pojawię się tutaj po świętach życzę Wam zdrowia i spokoju!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...