czwartek, 29 października 2015

Polubić listopad


Skłamałabym gdybym powiedziała, że jesień jest moją ulubioną porą roku a listopad najfajniejszym ze wszystkich miesięcy. Prawda jest taka, że nie lubię późnej jesieni, a listopad może dla mnie nie istnieć... Nie lubię nieba zasnutego chmurami, nie lubię deszczu, który całymi dniami kapie z nieba, nie lubię gołych drzew nie pokrytych liśćmi, a najbardziej nie lubię tego, że dzień kończy się popołudniu i ciągle jest ciemno, a o słońcu możemy tylko pomarzyć. Niestety nie da się pstryknąć palcami i przeskoczyć do wiosny ale może uda mi się przetrwać ten miesiąc w lepszym humorze, nie narzekając jak jest ponuro, brzydko i źle. Postanowiłam, że w tym roku postaram się zaprzyjaźnić z tą listopadową aurą; zacznę od wpuszczenia jej do domu, i wcale nie mam na myśli otwartych okien i deszczu padającego na podłogę ;), ale może jesienne dekoracje pomogą mi polubić tę porę roku. Oto kilka inspiracji znalezionych w internecie.
Może warto przywitać jesień już na progu, wianek na drzwiach to chyba dobry pomysł:

Jak już wspomniałam, nie lubię tego, że szybko robi się ciemno, ale tutaj z pomocą mogą mi przyjść dekoracyjne świeczniki i ciepłe światło świeczek:

Dynia jest jednym z symboli jesieni, można ją wykorzystać do ozdoby domu:

A może małe, jesienne dekoracje, rozrzucone w każdym kącie domu pomogą mi polubić listopad:

Postaram się informować Was o moich postępach w "polubieniu jesieni", mam nadzieję, że uda mi się pokazać jak zainspirowałam się tymi zdjęciami, które w końcu sama wyszukałam w internecie. Może za rok o tej porze z uśmiechem na ustach powiem: "nareszcie przyszła jesień!" ;)

A jakie są Wasze sposoby na polubienie jesieni, może wcale nie macie takiego problemu a listopad jest Waszym ulubionym miesiącem w roku?


sobota, 24 października 2015

Magnes


Co przywozicie z podróży? Ja oprócz wspomnień i setek zdjęć zawsze przywożę magnes. Patrząc na lodówki w znajomych domach zdaję sobie sprawę, że nie jestem oryginalna, ale co zrobić z tą moją słabością... Zdarza się, że nie kupuję magnesów tylko sama je robię, i tak było tym razem, zrobiłam dwa, postarzane, z motywem kwiatowym. 





Czasem zastanawiam się, kiedy będę musiała kupić drugą lodówkę, bo na jednej robi się zdecydowanie za ciasno... Albo pozostanie mi pomalowanie kuchennej ściany farbą magnetyczną ;)


poniedziałek, 19 października 2015

Książka dla malucha


Dzisiaj u mnie coś, czego jeszcze nie było! Jak już pewnie zauważyliście nie jestem wierna jednej dziedzinie rękodzieła, skaczę sobie z kwiatka na kwiatek i próbuję różnych technik ;). Ostatnio wpadł mi w ręce filc, taki najzwyklejszy, różnokolorowy w arkuszach. Coś trzeba było z nim zrobić... Wyciągnęłam z szafki igły i nici, wycięłam różne kształty i zaczęłam szyć. Szyłam ręcznie więc trochę czasu minęło zanim powstała książeczka - moja pierwsza filcowa praca, ale pewnie nie ostatnia. Nie mam wprawy w szyciu, więc wyszło jak wyszło, widać niedociągnięcia ale ćwiczenie czyni mistrza i kolejne filcowe prace będą lepsze, tak myślę... Książeczka trafiła już do małej dziewczynki, która zachwyca się jej kolorami i nie zwraca uwagi na niedokładne ściegi ;).






Tak się złożyło, że na blogu Szuflada zorganizowane jest wyzwanie, którego tematem jest filc, więc szybciutko, zanim się rozmyślę, zgłaszam moją książeczkę do tego wyzwania.


Zabawa z filcem była bardzo udana, i już myślę co zrobić z resztą ;)



środa, 14 października 2015

Czas przeziębień


Nadszedł czas, w którym większość z nas dopadają różnego rodzaju wirusy. Zarazki czają się wszędzie i tylko czyhają na nas, żeby nas dopaść i obdarować katarem, kaszlem a nawet gorączką. A co z tymi, którzy chodzą bardzo pociągający z powodu jesiennych alergii? Dla tych, którzy muszą używać chusteczek, na poprawę humoru, proponuję takie pudełeczko:





Chustecznik troszkę poplamiony, pobrudzony i przetarty. Kolory idealne na jesień.
Nadszedł też czas narzekania na światło, a co za tym idzie gorsze zdjęcia.
Co robić? Byle do wiosny ;)


poniedziałek, 5 października 2015

Jak dobrze wstać skoro świt...


Do pracy chodzę na godzinę 7.00 więc wstaję skoro świt, latem jest to nawet przyjemne ale zimą nie jest już tak miło... A jesienią? To zależy od pogody jaką nam serwuje ta pora roku, tegoroczna daje mi wielką przyjemność z porannego wstawania. Kiedy słońce budzi się razem ze mną i towarzyszy mi w drodze do pracy, mgły unoszą się nad łąkami a między trawami błyszczą się pajęczyny nie straszna mi myśl o nadchodzącej zimie. Dzisiejszy poranek należał do tych uroczych, kiedy chętnie biorę aparat w rękę, z radością chodzę po porannej rosie i spóźniam się do pracy...







czwartek, 1 października 2015

Miniaturowe zakupy


Pamiętacie moją przygodę z miniaturowym domkiem? Domku jeszcze nie ma, ciągle "się robi", ale powolutku przybywa rzeczy, które w przyszłości  go wypełnią. Dzisiaj to co można kupić na targu, czyli zakupy jedzeniowe. Wszystko zrobiłam sama z kiepskiej jakości modeliny, w domu miałam taką za 5 zł paczka, a że dopiero uczę się robić miniaturki to wykorzystałam to co miałam ;).
Poniżej kilka zbliżeń zakupowego "szaleństwa".

Są jabłuszka:

Jajka prosto od kury ;):

 Bułeczki:

Jest też ciasto zrobione z zakupionych jabłuszek:

Jest też kilka warzyw, nie ma ich zbliżeń ale widoczne są na pierwszym zdjęciu.
Póki co nie mam w czym trzymać moich produktów więc rolę skrzynek spełniają muszelki.



Zostawiam Was z miniaturkami i życzę miłego weekendu!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...