poniedziałek, 14 marca 2016

Kolejne serce...


... i pewnie wcale nie ostatnie. Nadal wykorzystuję i ozdabiam przedmioty znajdujące się w moim domu, nie kupuję nic nowego, żadnych pudełeczek, świeczników, serwetników itp., wszystkie ozdoby, które Wam pokazuję pochodzą z mich zapasów. Dzisiejsza praca jest po przejściach, uczyłam się używać małej wypalarki do drewna (fachowa nazwa to pirograf) i w moje ręce wpadło właśnie to serducho. Myślałam, że uda mi się je pięknie ozdobić ale pirograf nie chciał ze mną współpracować, rzuciłam go w kąt obrażona na niego, że nie umiem się nim posługiwać i postanowiłam uratować drewniane serduszko. Pasta strukturalna i tekturki przykryły większość dziur, jednak część z nich pozostały widoczne, dlatego trochę postarzyłam pracę i wyszło serce po przejściach ;)






I to wszystko na dzisiaj. Jestem w jakimś strasznym niedoczasie, dopiero zaczął się luty a tu już połowa marca... Gdzie ten czas tak leci?


12 komentarzy:

  1. Choć po przejściach to ślicznie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z drugiej strony jest bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne serce, mimo że po przejściach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przejściach, ale jakie piękne!!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każde serce jest po przejściach więc i Twoje też :)
    Wyszło po prostu oryginalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne, kiedyś chciałam próbować zabawy pirografem ale nie wychodziło mi

    OdpowiedzUsuń
  7. Pirograf to trochę trudniejsza rzecz. Nie zrażaj się, próbuj dalej i osiągniesz zamierzone efekty. Teraz dobrze sobie poradziłaś z serduszkiem i nadałaś mu ciekawy wygląd. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne! Przy tego typu pracach wgniecenia nadają uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I szczerze mówiąc Twoje nauki z wypalarką uszlachetniły serce. Teraz wygląda niezwyczajnie.
    Ma to coś...jak widać nie tylko ludzka dusza po przejściach pięknieje:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...